Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Bobrowniki 1878

   „Wśród pięknej doliny nadwieprzańskiej, na prawym brzegu rzeki, w odległości pięciu wiorst od jej ujścia do naszej kochanej Wisełki, na równinie, okolonej wiankiem lasów i wśród morza piasków, leżą Bobrowniki, niegdyś miasteczko, dziś będące ubogą osadą. Pośród mnogiej ilości bujnie rozrastającej się akacji, nad samym brzegiem łachy wieprzowej, pomiędzy którą a właściwym korytem Wieprza rozciąga się błonie; widnieją schludne domki ex-mieszczan bobrownickich i wyznawców starego zakonu.
   Stojąc u przewozu nad brzegiem Wieprza tj. na południe od Bobrownik, widzimy na prawo w mglistej oddali, ponad wijącymi się wężykiem nurtami rzeki, część szosy lubelskiej i wieś Podwierzbie łączącą się z Bobrownikami, które od wschodu ku zachodowi długą przestrzeń widnokręgu zajmują, na lewo zaś na krańcu widnokręgu, na piaszczystej wyżynie dwa wiatraki jakby wycięte z holenderskiego krajobrazu, w dali poza nimi Dęblin i góry otaczające twierdzę Iwanogród.
   Poza Bobrownikami, a więc na północ, widzimy na znacznie piaszczystej wyżynie, na wschodnim jej krańcu, malowniczo położony folwark Wymysłów, słynny w całej okolicy z mnogiej ilości tu gnieżdżących się wężów i jaszczurek, dalej nieprzerwane pasmo lasu, sięgające aż po Dęblin i twierdzę. Zwróciwszy się ku południowi, tuż u stóp dość stromego brzegu wartko toczy swe nurty Wieprz, poza którym na lewym jego brzegu, rozsiadła się na ciemnym tle lasu, w głębi zamykającego widnokrąg.
   Wieprz wartko tocząc swe wody ku Wiśle. W objęcia, której wpaść śpieszy jak kochanek stęskniony za swą bogdanką, szumi i huczy, marząc o radości jaka go czeka, gdy spocznie na łonie ukochanej. Białopióro rybitwy, bijąc skrzydłami po pieniących się falach i napełniając powietrze swym złowrogim krzykiem, goniąc za zdobyczą kryjącą się w głębiach rzeki.
   Tratwy ciągnące od Baranowa przybiły do brzegu, ciszę zalegającą dotąd szerokie błonie, naraz gwar flisaków przerywa. Już i ognie zapłonęły na wodzie wesoła flisacka piosenka rozlega się, a niesiona jak na skrzydłach echem po wodzie, dolatuje do osady, w której jakby do wtóru ozwał się z wieży wieczorny dzwon. Naraz pieśń ustaje i słychać tylko dźwięk dzwonu wzywającego na modlitwę i spoczynek.
   Ostatnie promienie zachodzącego słońca ozłociły wysoko wzniesiony krzyż na wieżycy kościelnej, która spośród zieleni, jak symbol nadziei, na tle niebios się rysuje. Starożytna świątynia, otoczona akacjami, starymi wiązami i murem obronnym z wejściem na cmentarz kościelny, przedstawia się wspaniale w całym majestacie dawno minionych wieków.”

pisarz i malarz Władysław Kazimierz Zieliński

strona główna